niedziela, 2 czerwca 2013

Prolog.

              Ten dzień był wyjątkowym dniem dla Sheere Morgan. Kończyła 18 lat. Musiała opuścić sierociniec i wybrać drogę, po której chce iść dalej. Nie było to łatwe, bo na wyżywienie, zmianę jakichkolwiek rzeczy, opłacenie domu dostała 2000 dolarów. Dalej miała poradzić sobie sama. 
             Jej przeszłość? Matka pozostawiła ją, kiedy tylko skończyła roczek. Na kartce, którą dostała na 16-naste urodziny od Margaret-dyrektorka budynku, w którym przeżyła swoje dzieciństwo- pisało, że wróci po nią, że bardzo ją kocha, przeprasza za ranę, której zapewne jej nie wybaczy i zapamięta do końca życia. 
            Wyszła z budynku i chłodny wiatr powiał jej włosy. Od razu skierowała się do bramy, aby opuścić to miejsc raz na zawsze. Jednak nie wiedziała dokąd ma iść. Kiedy tylko przeszła próg bramy, odwróciła się i uśmiechnęła sztywno.  Przypominając sobie wszystkie wspomnienia związane z tym miejscem. Odwróciła się i jej oczy wypełniły się łzami. Ale nie pozwoliła im spłynąć po policzku. Obiecała że nigdy nie będzie płakać przez błąd swojej matki, który popełniła.
              Po godzinie znajdowała się w małym domku, który wynajęła. Znalazła go szybko. Nie wiedziała, że tak łatwo jej to pójdzie.
              Po rozpakowaniu swoich jedynych rzeczy,  wyłożyła się wygodnie na czarnej kanapie i patrzyła w sufit.  Myślała o tym, jak ułoży się jej życie.
~~~~***~~~~~


 + Prolog moim zdaniem jest krótki, ale wszystko jest opisane to co powinno. Mam nadzieję, że się  Wam spodoba. (:
 Otóż nie wiem, kiedy dodam 1 rozdział, mam dużo spraw na głowie, ale postaram się nie zawalić. :) CZYTASZ=KOMENTUJESZ . chcę znać waszą opinię. ((: (anonimy też)